Moje serce należy do ciebie


Jakoś ostatnio jak były zimowe promocje w Empiku zakupiłam dwie książki (tę i jeszcze jedną). No i tylko jak znalazł się czas wzięłam się do czytania. I dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tej oto książki!



Tytuł: Moje serce należy do ciebie (Il mio cuore ti appartiene)
Autor: Alessio Puleo
Data wydania: 11 maja 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Muza


"W klasie 18-letniego Alexa pojawia się nowa uczennica, Ylenia. Chłopak postanawia zwrócić na siebie jej uwagę. Ale Ylenia skrywa tajemnicę i trzyma chłopaka na dystans. W końcu jednak nie jest w stanie przezwyciężyć się uczuciu. Alex jest pewien, że nic ich nie rozłączy, dopóki się nie dowiaduje, że dziewczyna cierpi na ciężką i nieuleczalną wadę serca. W dniu egzaminu maturalnego Alex odbiera telefon ze szpitala z informacją, że Ylenia jest umierająca. Wybiega zrozpaczony na ulicę..."

I w ten oto sposób opis znajdujący się na tylnej stronie książki zdradza praktycznie całą fabułę i zakończenie. Postanowiłam się tym nie przejmować i kupić książkę. Liczyłam na historię jakichś nieszczęśliwych kochanków, których rozdziela nieuleczalna choroba dziewczyny. Czekałam na jakieś wzruszenie. Myślałam, że autor mnie czymś zaskoczy...ale myliłam się. Niby była nieszczęśliwa miłość Ylenii i Alexa, ale jakoś do mnie nie przemówiła.

Zacznijmy od Ylenii. Ciężko mi stwierdzić czy lubię tę postać czy nie, gdyż charaktery postaci w tej książce były naprawdę słabo opisane.  Dziewczyna na początku mieszka w Kolumbii, jednak kiedy jej ojciec dowiaduje się, że w tym kraju będzie ciężko o przeszczep dla jego umierającej córki, cała rodzina przenosi się do Włoch. W Kolumbii dziewczyna miała przyjaciółki i chłopaka, jednak nic więcej o nich nie wiemy. Imię chłopaka chyba nawet nie zostało podane (chociaż możliwe, że ja je przegapiłam). Dziewczyna rozpacza z powodu przeprowadzki, jednak kiedy pojawia się w nowym domu od razu znajduje sobie nową przyjaciółkę- Virginię. Wszystko wydaje się mieć w najlepszym porządku nie licząc choroby dziewczyny. Owej tajemniczej choroby, której nie potrafi wyleczyć żaden lekarz. Choroba również do mnie nie przemówiła, jedynym jej objawem było mdlenie i duszności spowodowane silnymi emocjami. Trochę mało wiarygodne...

Alex to roztrzepany chłopak, który szuka sobie jakiejś panienki. Na początku książki lubi chodzić na imprezy i dobrze się zabawiać z dziewczynami. Grozi mu również niedopuszczenie do matur. Kiedy pierwszy raz widzi Ylenię w szkole, zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, a miłość do niej go zmienia. Chłopak zaczyna się uczyć, a jego stosunek do prawdziwej miłości się zmienia.  Hura dla potęgi miłości ! Jednak chłopak nie wie, że dziewczyna jest umierająca.

Uczucia nastolatków są tak ubogo opisane, że ciężko wczuć się w sytuację.Ot spotkali się parę razy, zakochali i tyle. Nic ponadto. Kiedy ta miłość się rozwinęła, nie mam bladego pojęcia. Tak samo nie wiem kiedy rozkwitła przyjaźń z Virginią.

Czytając miałam wrażenie jakby autor nie miał wcześniej żadnego doświadczenia w pisaniu, choć możliwe, że to nie po jego stronie leży wina. Kilka fragmentów musiałam czytać po kilka razy, by zrozumieć sens albo odkryć kto do kogo mówi. Przez to czytanie tej książki nie należało do najprzyjemniejszych.

Ale znalazłam dla Was kilka całkiem niezłych cytatów:

"Czasem tak już jest: wystarczy kogoś przytulić, by wymazać wszelkie ślady żalu i niechęci."

"Niech decyduje przeznaczenie, nic innego nie mogę zrobić, oddaję się w ręce losu."

"W tym momencie i w tym pokoju zamknął się ich cały świat. Mieli wszystko. A przynajmniej wszystko czego potrzebowali do szczęścia. Brakowało im tylko jednego: odwagi, by to sobie wyznać."

"Boże, dlaczego? Czemu właśnie ona? Dlaczego ona spośród tylu innych? Potrafisz odpowiedzieć, Boże? Dlaczego ludzie umierają? Czemu nie dasz im wyboru : czy i kiedy zechcą umrzeć? Czemu to ty za wszystkich decydujesz? No? Czemu?"

"Możesz tylko mieć nadzieję i modlić się, żeby wszystko poszło dobrze, i myśleć, że chciałbyś być na jej miejscu. Nie można wcisnąć "cofnij" i wrócić do przeszłości. Można jedynie iść dalej, z nią czy bez niej."

"Codziennie razem, a każde pożegnanie było ostatnie."

Moja ogólna ocena książki to 4/10

A czy wy czytaliście już tę książkę? A może zamierzacie po nią sięgnąć? 






imageimageimage
Zapraszam na:
 Facebook
Pozdrawiam  image


Komentarze

  1. Szkoda, że opis praktycznie zdradza książkę i niszczy frajdę z poznawaniem historii :)
    Nie mniej jednak ciekawa propozycja.
    Pozdrawiam, Eli https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia sama w sobie jest ciekawa, choć niestety mało rozwinięta.

      Usuń
  2. Nie przepadam za tego typu książkami. Takie wyciskacze łez zazwyczaj mnie trochę nudzą.
    Ja wolę szybką akcję, rozwiązywanie zagadek, wyścig z czasem.
    Więc raczej po nią nie sięgnę. No i fakt, że całą książkę da się opisać z tyłu na okładce też nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei potrafię czytać wszystko. Choć właśnie najbardziej lubię książki, w których cały czas coś się dzieje :)

      Usuń
  3. Najgorsze, że opis praktycznie zdradza wszystko, a zwłaszcza zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale bywa i tak. Kupując wiedziałam na co się piszę, ale myślałam, że będzie inaczej.

      Usuń
  4. New Adult to nie jest mój ulubiony gatunek literacki...a tu widzę ani wzruszeń, ani niespodziewanego zakończenia... oj to nie dla mnie...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka niestety nie jest jakaś niesamowita, a spodziewałam się po niej więcej.

      Usuń
  5. "Twoje serce należy do mnie" Koontza jest lepsze ;P tylko to raczej thriller psychologiczny o niebanalnym klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, ze książka nie spełniła Twoich oczekiwań.
    Myślę, że opisy i sposób przedstawienia uczuć jakie łączą bohaterów jest kluczowy, bez tych cech książka jest po prostu słaba.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz