Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Trochę lat minęło!

Hejka! To znowu ja! Odfajkowałam dzisiaj olimpiadę biologiczną, więc może będzie mnie tutaj więcej. Ale... pożyjemy, zobaczymy...

Oceny to nie wszystko


[23.02.2018] Kiedy nie jest się jeszcze dorosłym chodzi się do szkoły. Instytucji, w której jesteśmy uczeni nowych rzeczy, a nasza wiedza jest co rusz sprawdzana. Jesteśmy oceniani, a stopień naszej wiedzy wyrażają oceny (punkty).

Często słyszę" Ale ja to mam złe oceny", "Przecież ja nie zdam z historii!", "Rodzice to mnie z domu wyrzucą jak jeszcze jedną pałę przyniosę!". Wiem, że większość to po prostu żarty, ale są osoby, które na prawdę mocno się stresują przed każdym testem, a każda zła ocena obniża ich samoocenę i przyprawia o ból głowy. Nie mówię, że ja jestem idealna. Też narzekam na oceny, ale to są raczej żarty. Ostatnio złapałam dwie jedyneczki z matmy i co zrobiłam? Najpierw się śmiałam, że jest przegrywem, a potem poszłam poprawić.

Oceny są może ważne, ale nie najważniejsze. Jasne każdy chce mieć super średnią i dostać stypendium czy zostać wyróżnionym na tle szkoły. Ale oceny nie odwzorowują tak na prawdę naszej wiedzy. Możesz być słaby z jakiegoś konkretnego działu, a z kolei z następnego możesz być mistrzem. Tak to jest, że nie zawsze we wszystkim jesteśmy hiper-super-duper.

Ale, ale, ale żeby nikt nie zrozumiał mnie źle. Trzeba się uczyć i starać o dobre oceny (żeby mi tu nie było, że nakłaniam do olania nauki xD), ale nie martwić się każdą czwórką. Każdy z nas zna swoje możliwości dla jednego czwórka z matematyki to wyczyn ( tak mówię o sobie), a dla innych pierwsze miejsce w biegach przełajowych.

Tak, więc kończę już ten post. I pamiętajcie, nie martwcie się na zapas!
Pozdrawiam BB

Komentarze

  1. Jeden ze współczesnych bogatych ludzi kiedy chodził do szkoły przykładał się tylko do tych przedmiotów, które uważał za potrzebne i które go interesowały - resztę tylko po prostu zaliczał, żeby przejść do następnej klasy. Nie był orłem, ale dziś robi wielką karierę. Za jakiś czas będę pisać notkę o jego biografii i zapraszam do śledzenia mojego bloga jeżeli jesteś ciekawa, o kim mowa ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Oceny to faktycznie nie wszystko, owszem, trzeba się starać, ale oceny nie są jednoznacznym wyznacznikiem Twojej wiedzy...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, 100% zgadzam się z tobą. Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam na mojego bloga :)
    claudeeen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się ! Oceny to tylko cyferki które nawet nas nie okreslaja. Czasami 2 ma osoba ktora sie stara i tez taka ktora sobie wszytsko olewa.
    http://by-tala.blogspot.com/2018/02/zurawina-i-kawa.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba należę do tej grupy osób, które za bardzo przyjmują się swoimi ocenami ;/


    Mój blog - VESTYLISH

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie bardzo denerwują polskie szkoły. Zamiast przekazywac większą wiedzę w jednej, dwóch dziedzinach, które interesują daną osobe, uczeń musi umiec wszystko swietnie, a tak naprawdę ma przeciętna wiedze, bo nie rozwijał jakiejś ponad programowej, bo jak, gdy na głowie ma jeszcze milion innych rzeczy. A potem brakuje specjalistow. Mogloby być tak, że chodzimy na wszystkie przedmioty, ale zdajemy i poglebiamy wiedzę tylko w paru wybranych, a w innych mamy "ogolna". Ja uczę się dla siebie, nie dla ocen, chociaż wiadomo, że staram utrzymać się jakiś poziom.
    Pozdrawiam cieplutko
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem tyle, że system oceniania może jako idea sama w sobie to dobra sprawa. Można się przez nie dowiedzieć o poziomie nabytej umiejętności itp. Ale nauczyciele dający te oceny niespecjalnie traktują wszystkich równo. Dla jednej grupy uczniów próg jest surowy, nienaruszalny a dla innych dający się nagiąć, żeby chociaż uczeń miał tego "dopa".
    Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, że przez dostawanie ocen w szkole, ludziom potem tak łatwo ocenianie przechodzi na inne sfery życia i oceniają innych?
    W każdym razie, masz rację, warto się uczyć dla samych siebie, a ocenami nie przejmować się jakby była to jakaś walka o przetrwanie.
    Buziak,
    Ola ;)
    http://moleteatralne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Amazing post! 💘
    I follow your blog, can you give me follow back? And please look at the last two posts.

    Sara Pokorni

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie to nie opłaca się nawet być dobrym ze wszystkiego. Powoduje to dylemat, w którym kierunku iść. Tak naprawdę do przyszłości jest nam potrzebnych max 5 przedmiotów, więc lepiej skupić się na nich, a inne trochę zostawić. niż dzielić tyle samo czasu na to, co będzie zbędne.

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczny post, podoba mi się :)
    Może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeba się starać i walczyć ale też dać sobie trochę wytchnienia i poznać realia bym powiedziała :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz