A co z tym końcem roku?


Dzisiaj już odpocznijcie w końcu od tych recenzji, które co rusz wam serwuję. Może umówmy się, że dzisiaj zrobimy taki luźny post co? Bo wiecie, niby koniec roku szkolnego ma w następnym tygodniu, ale nauczyciele cisną nas gorzej niż w środku roku. A do tego trzeba cały czas uważać by przypadkiem ocena końcowa się nie zmieniła.



Ja wiem, wiem oceny to nie wszystko i chyba był o tym post ( tak tutaj xD). I w sumie mi już na nich nie zależy, a przynajmniej tak jak kiedyś. Te wszystkie piątki i szóstki nie dają nic wartościowego, no może prócz stypendium. Ale w liceum, jak już sama się o tym przekonałam, najważniejsza jest matura. I to właśnie wokół niej wszystko się kręci. Jeśli zdecydujecie iść na studia, to nikt nie spojrzy na wasze oceny, liczyć się będzie tylko wynik z matury. Najśmieszniejsze jest to, że ani matura ani oceny nie są dokładnym odzwierciedleniem naszej wiedzy, ale sama jedna systemu nauczania niestety nie zmienię.

Dlatego jeśli czytają mnie jacyś uczniowie, którzy są licealistami a może jeszcze będą, ludzie nie forsujcie się niepotrzebnie! Jeśli czujecie, że historia nijak wam nie idzie i się nudzicie, to nie starajcie się za wszelką cenę mieć z niej szóstki czy piątki. Lepiej skupić się na tym co lubicie robić. Przykładowo, jeśli czujesz, że matematyka to jest to może czas pomyśleć o czymś nadprogramowym, a może warto wziąć udział w jakimś konkursie czy olimpiadzie? Oczywiście zawsze warto się starać i dobrze jest wiedzieć dużo, bo jak to mawia moja Pani od Hisu "Może kiedyś będziecie w milionerach i dostaniecie pytanie o to." Jest wiedza, której prawdopodobnie nigdy nie wykorzystacie, ale jest i taka, która przyda się w najmniej oczekiwanym momencie.

Podsumowując dobrze jest być wykształconym, ale nie musicie być mistrzem w każdej dziedzinie. Wybierzcie to co Was interesuje, dogadajcie się z nauczycielami i róbcie to co sprawia Wam przyjemność, aby nauka nie była ciężarem, ale przyjemnością.

Mam nadzieję, że ma to jakiś sens.

Jeśli jesteście w liceum/technikum/zawodówce to jaki wy macie stosunek do ocen? A jeśli już dawno zamknęliście ten rozdział pochwalcie się jak to z Wami było, a jeśli ta przygoda dopiero przed Wami to jak ją sobie wyobrażacie?
Naprawdę jestem ciekawa, więc piszcie i się nie krępujcie!


imageimageimage
Zapraszam na:
 Facebook
Pozdrawiam  image


Komentarze

  1. Jako uczennica-stypendystka muszę powiedzieć, że przez cały rok walczyłam o jak najlepsze oceny.
    Nauka w szkole średniej nie należy do najłatwiejszych :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz bardzo dojrzałe podejście do tego tematu.
    Mnie wpajano w domu, że muszę mieć same dobre oceny, bo koleżanki mają, więc można. Całe życie miałam patrzeć się na innych i uważać na to, co o mnie mówią, a oceny miały być tą główna wyrocznią.
    Niestety z mojego punktu widzenia było tak, że uczę się dla rodziców, a to stawało się zwolna gehenną i skutecznie znienawidziłam szkołę. Nie czułam wcale, że robię coś dla siebie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze lubiłam język niemiecki i właśnie do niego najbardziej się przykładałam :D Nie znosiłam wf i zawsze się dogadywałam z nauczycielką żeby robić jakieś gazetki szkolne czy coś a żeby nie ćwiczyć i mieć oceny D:

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem już parę lat po studiach i powiem tak - nie warto starać się dla ocen, tylko dla samego siebie. Oczywiście - fajnie jest być dobrym, ale w dorosłym życiu nikt Cię nie spyta co miałaś w 5 klasie z matematyki. Serio ;)
    Studia - dla mnie to było przedłużenie dzieciństwa, możliwość samorozwoju, coś co robiłam bo mnie to interesowało. Papierek? Teraz każdy może go mieć, studia w dzisiejszych czasach nie znaczą NIC!
    Mamy masową produkcję magistrów, kiedyś skończenie studiów coś znaczyło, dzisiaj - nie oszukujmy się - studia może skończyć każdy.
    Więc owszem, fajnie jest być wykształconym, ale jeśli masz jakiś pomysł na siebie, który nie wymaga kończenia studiów, a Ty niekoniecznie masz ochotę spędzić kolejne kilka lat ucząc się, to uważam, że jest to bezsensowne marnowanie czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja szkole mam już dawno za sobą

    OdpowiedzUsuń
  6. Uczęszczam jeszcze do technikum, a stosunek do ocen mam neutralny.
    Skupiam się na przedmiotach, które lubię :)
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W podstawówce się martwiłam, w liceum mi przeszło- grunt to zdrowy rozsądek. Lepiej sie skupić na tym co nas interesuje - niz na siłe starać sie byc dobrym z wszystkiego

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zdecydowanie nie byłam z tych osób, które bardzo martwiły się o oceny. Oczywiście starałam się mieć jak najlepsze, ale jak coś do mnie nie przemawiało (historia) to nie uczyłam się na siłę, aby mieć same najwyższe stopnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w tym roku pisałam maturę więc mam już jakiś czas wolne z czego się bardzo cieszę ^^ w technikum było nawet fajnie - trafiłam na spoko klasę więc źle tego nie wspominam choć przypuszczam że tak jak zawsze po kilku latach kontakt się urwie no ale cóż :)
    Życzę udanego zakończenia roku :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz